Patent z sekatorem wyczytałem dawno temu u Andego McNaba a piłę nie pamiętam. Od tamtego czasu o pile znów przeczytałem na bardzo fajne stronie (polecam) ale jakoś nie miałem możliwości zakupu jednego z tych produktów. Dopiero na ostatnim kursie survivalowym jeden z kursantów (pozdrawiam) miał ze sobą takie ustrojstwo. Spróbowałem dwa razy i zakochałem się w tym patencie. Kilka godzin wcześniej w tym samym lesie wycinałem gałęzie za pomocą olbrzymiego Recon Scouta od Cold Steel i szło to jak zwykle.. głośno i ciężko. To samo zadanie wykonane pożyczoną piłą zostało załatwione w mgnieniu oka.
Zaraz po kursie szybciutko udałem się do Castoramy aby dokonać zanabycia takiego ustrojstwa.
Krótka charakterystyka.
Jest zajebiście lekka. Waży chyba coś około 100 g. To kilka razy mniej niż nóż którym można spokojnie rąbać i grubo mniej niż dobra siekiera. Rękojeść wykonano z tworzywa o nazwie Nyglass™. Jest to odpowiednik Zytelu. Mocny i wytrzymały. Piła po złożeniu zajmuje niewiele miejsca -mniej niż nóż z głownią stałą. Spokojnie mieści się w podstawowym wyposażeniu survivalowym. Sama głownia ma 163 mm długości i bez kłopotu radzi sobie z drzewem właśnie do takiej średnicy. Można także pokusić się o cięcie większych gałęzi ale wtedy dosyć trudno będzie się nam pracowało. Sama piła po złożeniu ma 195 mm.
Wysuniętą głownię trzyma specjalnie zaprojektowana nakrętka którą dokręca się palcami. Nie ma opcji aby poluzowała się podczas pracy.
Pracowałem tym fiskarsem na razie w sytuacjach pokojowych ale jestem wstrząśnięty jego możliwościami. Tnie drzewo szybko i bezproblemowo. Składane piły drutowe z zestawów przetrwania w porównaniu do niej są dziecinnymi zabawkami. Ten model nie klinuje się i taka samo radzi sobie ze świeżymi gałęziami jak i ze starym uschniętym konarem.
Jakie ma zalety takie cuś?
-Jest dużo szybsze w użyciu niż nóż i siekiera
-Nie robi tyle hałasu (łatwiej i ciszej można przygotować posterunek OP za pomocą takiej piły niż za pomocą siekiery lub dużego noża
-jest lekka
-tania (ok 50 zł)
-łatwa w przenoszeniu
-bezpieczna w przenoszeniu i bezobsługowa (nie potrzebuje żadnego pokrowca, nie trzeba jej jakoś specjalnie czyścić czy dbać)
Od dziś jest to jeden z ważniejszych elementów w moim wyposażeniu biwakowym obok noża. Czeka ją jeszcze malowanie aby pomarańczowym kolorem nie rzucała się w oczy oraz zamocuję do niej linkę zabezpieczającą.
