sobota, 29 maja 2010
czwartek, 27 maja 2010
GAT-Glass Assault Tool
Jeśli przyszło Wam kiedyś w działaniach CQB wchodzić przez okna lub prowadzić działania przeciw pojazdom to taka ciekawostka może was zainteresować. Firma XS Sight Systems produkuje małe adaptery montowane na tłumik płomienia w modelach rodziny AR15 (czyli praktycznie wszystkie szesnastki na standardowych urządzeniach wylotowych)
które służą do zbijania szyb. Działa to identyczne jak każdy zbijak ratowniczy z końcówką widiową. Doskonale widać na filmie jakie jest to użyteczne. Może akurat rozbijanie szyb samochodowych nie do końca ale zwykłe szyby w budynkach zachowują się różnie jak wybijamy je normalnie lufą. W warunkach działań MOUT/CQB takie niewielkie coś może się mocno przydać. Twórcą tego ustrojstwa jest Paul Howe
wtorek, 25 maja 2010
KISS saperka
Jakiś czas temu kumpel i zarazem dowódca JS zakupił dla nas łopatki saperskie LWP.
Na początku byłem sceptyczny, ale trwało to może dwanaście sekund. Od razu przed oczyma stanął mi wstęp do „Specnazu” Suworowa.
Tak to jest konkretne narzędzie.
W swoim życiu korzystałem z wielu saperek różnych armii i producentów. Wiele zniszczyłem i na wielu się zawiodłem. Słynna amerykańska sapereczka nadawała się tylko do napełniania worków z piaskiem, polskie składane cywilne traciły szybko gwinty, te składane na trzy części tzw-desantowe które miałem wątpliwą przyjemność przenosić w zasobniku w MONie też szybko łapały piach w gwinty. Jako-takie okazały się saperki –Glocka i składana BW lub holenderska –praktycznie to samo, co amerykańskie, ale stal zupełnie inna.
Jednak jak zapowiadało się prawdziwe kopanie zawsze zabieraliśmy szpadel ;-)
Do czasu, gdy na giełdzie pojawiły się łopatki saperskie rodem z LWP. Tak dokładnie. No może moja nie jest z tego okresu …ale ma dokładnie tyle samo lat co ja ;-)
Często ludzie pytają się o łopatkę survivalową, taką uniwersalną do wszystkiego. I ja od kilku lat polecam tylko ten model.
Przyjrzyjmy się bliżej temu okazowi.
Saperka ta pochodzi w prostej linii od niemieckich saperek określanych „Schanzzeug” które znów praktycznie niczym nie różnią się od łopatek używanych w I wojnie światowej. Mamy, więc prawie 100 letnią konstrukcję. To dowodzi, że w myśl hasła KISS Keep It Simple, Stupid, czyli nie komplikuj, głupku lub "Keep it Simple and Stupid" (to ma być proste i głupie), najprostsze rzeczy sprawdzają się zawsze najlepiej i służą najdłużej.
W tej saperce nie ma wiele filozofii i nie mam co za bardzo o niej pisać.
Wykonana ze stali narzędziowej jest solidną prostą łopatką nie tylko do kopania. Jak dostałem swój egzemplarz to oczyściłem go z rdzy i syfu. Następnie naostrzyłem wszystkie krawędzie oraz wypiłowałem pilnikiem zęby piły po bokach. Na koniec wszystko ładnie prysnąłem krylonem by nie odbijała światła. Podczas pierwszego zadania survivalowego (zdjęcia pochodzą z 2007 i 2005) okazało się, że łopatka znakomicie nie tylko kopie, ale także rąbie i wycina chaszcze. Nie wspominam już nawet, że można nią nieźle zakurwić w łeb.
Piła średnio się sprawdza i tylko się pokaleczyłem dwa razy.
Po wygładzeniu krawędzi jak widac na zdjęciach saperka tnie kartkę prawie równo-pewnie lepiej niż niektóre Wasze noże ;-).
Największym problemem jest pokrowiec, który w myśl idei socjalistycznej musi się szybko popsuć żeby ktoś musiał uszyć nowy. Druga idea jest taka, że to radziecki sabotaż. Żołnierze mają się sami nabijać na swoje łopatki i gubić je przez dziurawe pokrowce a w połączeniu z szelkami –dusicielkami łopatki mają podczas biegu boleśnie uderzać żołnierza w jądra.
Do dnia dzisiejszego saperkę przenosiłem luzem w plecaku. Ale oto natchnęła mnie myśl, aby zaadoptować do tego celu stary pokrowiec od saperki ALICE. Szycie pokrowca w systemie modułowym i wzmacnianie go do saperki za 25 zł trochę nie ma sensu ;-)
Jak skończę to się pochwalę.




moja nowa kabura

A taką mam kaburę Eagle SAS MKIII
to tak żeby ożywić trochę bloga ;-)
oczywiście pośladki nie są moje ;-)
sobota, 22 maja 2010
Nalgene rewolucyjna manierka ?
Nalgene to nowy wzór butelki -manierki, która ostatnio zastępuję poczciwe plastikowe manierki M62 w wyposażeniu wielu żołnierzy. Niedawno pojawiła się także w Polsce. Zachęcony pochlebnymi opiniami na zachodnich forach dyskusyjnych postanowiłem zakupić taki model, aby sprawdzić czy rzeczywiście jest to coś rewolucyjnego. Dziś po prawie dwóch latach użytkowania mogę co nieco napisać o tym rodzaju butelki.
Zanim butelka Nalgene powstała jako butelka do zastosowań turystycznych produkty tej firmy były wykorzystywane w laboratoriach do przechowywania różnych odczynników. Gdzieś na początku lat 70 syn właściciela firmy Nalgene Marsha Hymana wykorzystał po raz pierwszy jedną z małych butelek podczas swoich skautowskich eskapad. Po jakimś czasie okazało się, że większość kolegów młodego Hymana korzysta z butelek cichcem wykradniętych z laboratorium. Jak tylko ojciec to zauważył postanowił działać i stworzył nową wersję butelki do wykorzystywania właśnie w outdoorze. W tamtych czasach traperzy i survivalowcy mieli do dyspozycji tylko manierki wojskowe plastikowe i aluminiowe, ale demobil nie był tak rozwinięty, aby każdy mógł taka manierkę sobie bez problemu kupić. Butelka typu PET, jaką znamy z naszego sklepu pojawiła się dopiero w połowie lat 80-tych. W Polsce praktycznie do dziś mieliśmy możliwość przenosić wodę tylko w manierkach wojskowych, aluminiowych butelkach turystycznych, butelkach PET lub niedawno rozpowszechnionych, camelbakach.
Turysta z reguły może liczyć na wolną chwilę, aby wymyć czy wypłukać butelkę, której używa, dlatego z reguły nie przywiązuje do tego wagi natomiast żołnierz takiej chwili na refleksie nad źródełkiem nie ma, co liczyć. Wodę pobiera się w nocy z podejrzanych źródeł i nie zawsze można liczyć na to, że widać, co się pije.
W jaki sposób zwykła butelka plastikowa może być lepsza od znanej amerykańskiej manierki M62.
Najpierw odpowiedzmy sobie na pytanie, jakie wady posiadają inne manierki i butelki.
Wykonana z tworzywa sztucznego manierka typu M62 i jej zbliżone kopie pozwalają przenosić jedna kwartę wody, czyli
Największą wadą każdej manierki tego typu są trzy rzeczy;
-brak odporności na zanieczyszczenia (do wnętrza manierki przylegają drobne zanieczyszczenia i tworzą swego rodzaju florę bakteryjną)
-brak możliwości porządnego wyczyszczenia wnętrza. (Kształt manierki nie pozwala dostać się wszędzie)
-możliwość zamarznięcia szyjki manierki w temperaturach poniżej zera.
Każdy, kto posiadał zwykłą manierkę amerykańską (nawet nową) wie, że po najmniej półrocznym okresie użytkowania manierka będzie wydzielać przykry zapach a przenoszona w niej woda będzie niesmaczna. Jeśli użytkownik posiada słaby żołądek może się to przyczynić do biegunek. Można oczywiście czyścic manierki chemicznie (tabletkami, corega tabs itp) lub płukać np. wodą z odrobiną cytryny, ale na dłuższą metę nie jest to najlepsze rozwiązanie.
Zwykłą manierką nie można wygodnie nabrać wody z potoku czy źródełka, nie widać ile przenosimy w niej wody i czy podczas nabieranie nie wpadło tam coś, czego nie chcielibyśmy później wypić.
Nalgene to butelka, która omija wszystkie dotychczasowe problemy użytkowników zwykłych manierek.
Zwykła butelka typu „nalgene bootleg” może być wykonana z materiału HDPE czyli z niskociśnieniowego polietylenu o dużej gęstości lub z materiału PC o nazwie handlowej Lexan czyli z poliwęglanu.
Z tych dwóch materiałów Lexan jest materiałem wytrzymalszym. Używany jest do budowy kokpitów samolotów myśliwskich i szyb samochodów wyścigowych. Jest to bardzo wytrzymałe tworzywo, które jest praktycznie niezniszczalne.
Wymienię, jakie zalety ma butelka Nalgene, które sam zauważyłem podczas dwuletniego okresu użytkowania;
1.Jej pojemność to równy litr. 100ml w sytuacji walki o przetrwanie ma ogromne znaczenie a taka właśnie różnica jest między manierką US a butelką.
2.Jest przezroczysta, więc łatwo widać ile zostało nam płynu i czy nie nabraliśmy czegoś mało przyjemnego z kałuży;-)
3.Zaletą przezroczystości jest też możliwość użycia miarki, która została naniesiona czarnym lakierem na zewnątrz butelki. Dzięki temu wiem jaką ilość wody wlewam np. do liofilizatu.
4.Dużą zaletą jest wlew o średnicy
5.Tworzywa, z których wykonuje się butelki Nalgene mają strukturę przypominająca szkło. Dzięki temu do ich powierzchni nie łapią się żadne glony, zapach itp. Po prostu nie rozwijają się tam żadne bakterie. Jak w zwykłej szklanej butelce po wypłukaniu jej zapach znika raz na zawsze.W zwykłej manierce tego niestety nie ma.
6.Butelka Nalgene jest węższa niż standartowa manierka US. Ma 90mm w porównaniu do 125mmw manierce ( w najszerszym miejscu). Przekłada się to na ilość miejsca, jakiego potrzebujemy na kamizelce lub pasie. Jeśli się temu przyjrzymy to okaże się to dla nas bardzo ważna informacją. Jeśli znajdziemy odpowiednią kieszeń do montażu butelki (polecam 5.11) to zajmie ona tylko dwie kolumny (standartowa manierka zajmuje trzy kolumny). Dwie takie butelki dają nam 200 ml więcej płynów i dwa PALS więcej na pasie gdzie może zmieścić się dodatkowa ładownica na amunicję lub wyposażenie. 200 ml to juz porządny kubek herbaty ;-). Sam jednak noszę jedna butelkę +camelbak ale jeden PALS to zawsze jest to czego nam brakuje w wyposażeniu. Wejdzie tam nóż, tłumik, latarka, opaska CAT i w cholerę innych rzeczy.
Tyle zalet. Niestety taka butelka nie obejdzie się bez wad.
Pierwsza to cena. Koszt takiej butelki waha się od 35 zł do 55 w zależności od miejsca zakupu. Dodatkowo trzeba zakupić pokrowiec (5.11 to koszt 55 zł-maxpedition 105 zł, Miwo i inne od 35 zł) i jeśli chcemy to dodatkowo kubek. Tutaj pasuje świetnie model tatonki za 35 zł
Drugą wadą jest fakt, że podobno niektóre wersje lexanu mogą podczas wlewania ciepłych płynów wytwarzać substancję o nazwie Bisphenol A która jest rakotwórcza. Do dziś nikt tego nie potwierdził ale już od jakiegoś czasu można kupić butelki z wielką naklejką BPA Free wykonane z Tritanu więc jakaś alternatywa jest. Poliwęglan to materiał z którego wykonuje się także butelki dla niemowląt a te jakoś sa produkowany cały czas więc może z BPA to tylko taka plotka.
Obecnie Nalegne ma kilku konkurentów, którzy także mają w swojej ofercie butelki tego typu. Jest to Camelbak i angielski, Liventure. Camelbak poszedł trochę w inna stronę. U nich hitem jest butelka z oryginalnym ustnikiem Bite Valve -identycznym, jaki znamy z worków noszonych na plecach (camelbakach). Osobiście używam butelki, 075 która jest zgrabniejsza niż wersja litrowa. Niestety jest wyższa niż standartowa Nalegne, przez co trudniej ją przenosić w pokrowcu.
Taka butelka ma tez swoje zalety, ten model akurat jest przeze mnie używany typowo rekreacyjnie jak wyjeżdżam z rodziną lub jestem sam na trekkingu. Zalety materiałowe ma te same, co opisywana wcześniej butelka Nalgene, jest jednak węższa, ma mniejszy wlew(jednak nadal duży w porównaniu do standartowej manierki), ale największą jej zaleta jest właśnie ustnik. To jest jakby połączenie bidonu kolarskiego z dobra butelką turystyczną. Jak wychodzę na plażę z dziećmi to wcześniej wsypuję lód i wlewam wodę z cytryną do tej butelki a dzięki bardzo prostemu systemowi picia przez ustnik nawet moja czteroletnia córka daje sobie radę napoić się samemu. Zaletą ustnika jest to, że nie musze odrywać oczu od obserwowanego terenu, kierownicy, drogi przed sobą, nie musze się martwić zakręcaniem butelki po napiciu się i nie muszę martwic, że coś się wyleje, gdy położe butelke na siedzeniu samochodu, itp.
To na tyle. Mimo większych kosztów zakupu butelek PC lub HDPE uważam, że jednak ich posiadanie, gdy zależy nam na nowoczesnym i uniwersalnym ekwipunku militarno-survivalowym ma duży sens. Wiem też, że są osoby, które nadal używają aluminiowych manierek rodem z PRL i będą bronić tej technologii. Są różne szkoły ;-)
wtorek, 18 maja 2010
Apteczka zrywana-zestaw
Camel - reinkarnacja
środa, 12 maja 2010
Polski paracord
środa, 5 maja 2010
Saperka made in China
Ciekawa konstrukcja. Niektóre mozliwosci mocno naciagane. Sam jestem wierny modelowi uzywanemu w LWP robionemu na wzór saperek niemieckich. Kupilismy kiedyś w strzelcu ich kilkanaście i działają do dziś. Prezentacja mojego modelu na dniach ;-)
wtorek, 4 maja 2010
IWA-ostatni raz
Czas skończyć opisy nowości z IWA show ;-).
Na pewno o części dowiedzieliście się z różnych branżowych czasopism. No cóż najszybszy nie jestem ale nie zajmuje się tylko tym.
Co tam ciekawego jeszcze znalazłem?
Na stoisku Tantonki oprócz miliona różnych kieszeni, kamizelek (zresztą średnio przemyślanych) zobaczyłem coś, co znamy z naszego podwórka. W jednym z najnowszych plecaków zastosowano możliwość dopięcia na froncie małego (20l) plecaka patrolowego. Wykonanie jak zwykle pierwsza klasa, ale nowość to jest średnia. Sam noszę tak torbę plecaka MOLLE na przedzie swojego Wisporta a w historii zdarzyło nam się to kilka razy-Janysport miał możliwość montażu do modeli 75 litrowych plecaków patrolowych ze swojej oferty a bardziej znany jest plecak woodpacker alpinusa używany w WP pod nazwą „zasobnik górski”. Tam także można było montować mały plecak patrolowy. Fakt był gówniany i do niczego się nie nadawał, …ale pomysł był. Inną ciekawostką był panel ratunkowo-sygnalizacyjny w formie małej podłużnej kieszeni w systemie MOLLE. Można go dopinać do plecaka lub innych platform i w razie potrzeby oznaczyć siebie lub swój ekwipunek.
Nieopodal znalazłem stoisko amerykańskiej firmy Massif, która jest znana z produkcji odzieży termo aktywnej do US ARMY. Na swoim stosiku wielki murzyn pokazywał coś naprawdę rewolucyjnego-niepalną kurtkę typu soft Shell i nie było by w tym nic nowatorskiego gdyby ta kurtka nie była normalnie rozciągliwa. Wyglądała identycznie jak normalna odzież termiczna tyle że dodatkowo była niepalna. Coś innego niż znane nam kombinezony nomexowe ;-)
Na targach szukałem też inspiracji dla swoich nowych projektów. Znalazłem kilka. Jednym z nich była kurtka-smock niemieckiej firmy Claw Gear. Dosyć znacznie różniła się od znanych nam systemów odzieżowych. Smock miał normalnie cztery kieszenie z przodu, dwie z tyłu i jedna Głowna wpuszczaną (także z tyłu), ale z boku tam gdzie wersje snajperskie innych smocków mają dodatkowe kieszenie naszyto tylko taśmy MOLLE. Wytłumaczono mi to w ten sposób, że sam żołnierz może sobie wybrać, co chce tam dopiąć: manierkę, małego camela, apteczkę, kieszeń z zestawem survivalowym czy kaburę z bronią krótką. W sumie na tym stoisku tylko ten patent mnie zainteresował i nie ukrywam, że kombinuje jak go wykorzystać;-). Reszta ciuchów tej firmy było mocno przekombinowana. Spodnie przypominały Helikonowskie SFU (albo SFU przypominają Claw Gear ;-)) ale miały wkładki na kolanach kradzione z Crye…ehhh.
Bluza mundurowa miała naszytego MOLLE nad kieszeniami na piersi i to już mi ciężko zrozumieć. No cóż.
Na stoisku amerykańskiej firmy Spyderco której noże bardzo lubię (i służbowo i prywatnie;-)) spotkałem Michael’a Janich gościa który od zawsze chyba zajmuje się walką na noże i inne różne narzędzia. Przez ostatnie chyba dwa lata pracował dla Blackhawka ale coś im się przestało układać bo potajemnie przeszedł do Spyderco. Pogadaliśmy o jego nowej książce, jego nowej pracy itp. Zdradził, że jego najnowszym zadaniem jest dostosować pochwy noży, Spyderco do montażu w systemie MOLLE. Jako prezent ode mnie i polskich fascynatów walką nożem i ogólnie nożocholików ofiarowałem mu customa wykonanego przez makera o imieniu Jasiu ;-). Nóż jest (był) naprawdę zacny, ale dostałem go też za darmo to postanowiłem puścić go dalej. Szczególnie, że to custom i warto pokazać go dalej na świecie. Michael zapewnił mnie że ten kozik będzie u niego wisiał na ścianie(pewnie obok miliona innych noży ;-)
Jak tak gadaliśmy obok przemknął Pan Fred Perrin który dla Emersona projektował słynnego pazurka
Wędrując dalej wąskimi alejkami wpadło mi w oko coś, co dopina się do maszynki (suwaka) zamka zamiast linki. To coś jest także maleńką latareczką. Przyznam się, że fajny gadżet do jakiegoś zestawu survivalowego zapinanego na zamek. Bo do kurtki, po co? Żeby po pijaku nie mieć problemu z wyskoczeniem z gaci ?
Na stosiku Cold Steel oprócz pstryknięcia sobie zdjęcia z największym zboczeńcem nożowym obcykałem nowe noże SRK i Recon Tanto z nowej stali. Mam już dziś na stole w pracy i jak będzie okazja to zobaczę, co to może być za nowość. Podobała mi się także nowa płyta DVD rozdawana za darmo gdzie pracownicy CS zostają wykorzystani jako cele podczas testowania gazów Inferno. Nie powiem robi wrażenie. Z innych bajerów to tomahawk Trench Hawk mnie zainteresował i jak tylko będzie dostępny to od razu biorę do testów ;-)
Lowa pokazała kolekcję cywilną modelu Zephyr w różnych ciekawych kolorach i przyznam że fajnie wyglądały te buty. Jeden znajomy zastanawiał się nad zakupem tych lub 5.11 trainer Mid w celu przebiegnięcia w nich ultra maratonu (105km). Niestety nie dostał żadnej z tych par-pobiegł w starych pumach i umarł po
Szukając czegoś, czego nikt innych nie ma wpadłem na stoisko włoskiej firmy Radar która robi różne rodzaje kabur. Zainteresowałem się nowym pomysłem na klips MOLLE. W sumie wykonany z podobnego tworzywa jak MALICE Tactical tailora ale sposób zapinania inny. Czy się przyjmie ? Każdy szuka czegoś swojego. Mam sztukę do testów i na razie wytrzymuje. Jak będzie tańsza od Malice i wytrzyma presję czasu to czemu nie ….
Jedną z ciekawszych propozycji niemieckich była Firma Linderhoff tactik do której trafiłem po prezentacji pasa Rescue . To była ich nowość na rok 2010. Masz normalny pas, do którego z boku montujesz kieszeń gdzie mieszczą się pozostałe pasy służące za części składowe uprzęży. Wyciągasz paski montujesz przez ucho z przodu i już masz 99% namiastki prawdziwej uprzęży. Pomysł w miarę OK. Na ich stoisku znalazłem kilka ciekawych produktów, ale generalnie cała oferta to zrzynka z Tactical tailora. Autorskich projektów było niewiele.
W helikonie zauważyłem softshella w wz.93. Podobno był w sprzedaży od roku, ale ja nigdzie nie mogłem go namierzyć. Mimo sporej niechęci do wykorzystywania ich ciuchów w terenie postaram się zdobyć tą część garderoby, aby sprawdzić czy też jest do dupy czy może się do czegoś nada (nie neguję całości ich pomysłów czy jakiś produktów-po prostu przejechałem się na ich „membranach”, które doprowadziły mnie do mocnego wypocenia się i dlatego do kolejnych nowości podchodzę z lekką taką dozą nieufności-chodź wielu kolegów ma i sobie chwali)
W 5.11 obcykałem nowości nowości i zapowiedzi nowości. Na wieczornym spotkaniu z dystrybutorami napiłem się dobrego niemieckiego piwa w towarzystwie Dana Costy-własciciela 5.11.Przedstawiłem im kilka moich pomysłów i może coś z tego będzie;-) (znaczy się poprawią cześć kolekcji żeby była jeszcze lepsza;-)) Z ciekawostek czekam na kaburę Thumbdrive (dobra cena w porównaniu do safarki) zrobioną przez Kyle Lamba oraz na nowe softshelle. Ale to za jakiś czas. Na razie katuję ich najnowsze buty robione w tej samej fabryce, co adidasy-Tactical tariner MID. Pochodzę ze dwa miechy i napiszę reckę.
Tutaj filmik prezentujący ich najnowszą kaburę;
Nie mogłem przejść obok stoiska pana Diethmara Pohl. Nie, dlatego że zajął się ostatnio produkcją noży..dlatego że mam trzy jego książki o nożach w służbach mundurowych i wiem że w tym jest dobry. Gorzej z nożami-jego produkt Alpha jest raczej słaby… delikatnie pisząc.
Na koniec najciekawsze rzeczy.
Tacgear robi fajne smocki. Miałem okazję je pomacać. I jeśli ktoś jeszcze raz napisze lub powie że Leo Kohler robi dobre kurtki to opluję monitor. Tac gear robi dobre kurtki typu smock a najlepsze robi Sabre. Trochę przekombinowany Tac (kieszenie na dwa guziki-dopinany kaptur itp.) jest ok. ale sabre kryje go na głowę. Jak przymierzyłem smocka z tej firmy to wiedziałem dlaczego tyle kosztuje. Tam wszystko jest na swoim miejscu. W każdej kieszeni znajduje się system –a to do podczepiania drobnych przedmiotów a to do stabilizowania długich przedmiotów. Każdy guzik, szew i wzmocnienie jest tam gdzie być powinien. W wywietrznikach jest wszyta moskitiera by nie atakowały nas komary i nie demaskować się kolorem koszulki z pod spodu. No generalnie kosmos. Pod tym linkiem znajdziecie więcej opisów i porównań kurtek typu smock.
Przypomnę tylko, że obok fajfokloków to tylko Niemcy maja tak rozwiniętą produkcję tego typu kurtek i chodź jest u nich dużo mniej lasów to jednak ćwiczenia typu E&E i dalekiego zwiadu stoją u nich na dużo wyższym poziomie niż u innych europejskich państw.
I


